browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Turystyka oznacza zmianę

Posted by on 6 czerwca 2013

Zasada nieoznaczoności mówi, że nie da się zmierzyć dokładnie dwóch wielkości: mierząc jedną, wpływamy na drugą, przez co informacja o niej jest tracona. Innymi słowy: nie da się poznawać świata bez ingerowania w niego – i tyczy się to również turystyki.
Praktycznie od zawsze poznanie wiązało się ze zmianą. Człowiek nigdy nie zostawiał odkrywanego terenu w takim stanie, w jakim go zastał. Na wieki zanim autokary zaczęły kursować od wybrzeża do wybrzeża Stanów Zjednoczonych, była to dzika kraina, istnienia której w Europie nawet nie podejrzewano. Biały człowiek trafił tam przypadkiem, i choć początkowo nie ingerował w nią w dużym stopniu, to szybko zaczął ją zmieniać.

Nawet pierwsi zdobywcy Ameryki, którzy poznali zaledwie skrawek całego kontynentu, diametralnie zmienili jego oblicze. Przywieźli ze sobą konie – zwierzęta obce tej krainie, których dzikie stada w stosunkowo niedługim czasie zaczęły kłusować po olbrzymich preriach. Przywieźli ze sobą choroby, które doprowadziły do śmierci wielu rdzennych Amerykanów. Przede wszystkim przywieźli jednak zmiany technologiczne. W ciągu trzech wieków kontynent zmienił się nie do poznania.

Możesz powiedzieć, że to był efekt podboju, a turystyka przecież nie na tym się zasadza; jej podstawą jest poznanie bez ingerencji w stan pierwotny. Nic bardziej mylnego. Sam fakt obecności turystów wpływa na gospodarkę miejscowej ludności oraz na ich obyczaje. Jeżeli wybierzesz się do Kenii, by obejrzeć tamtejsze tańce ludowe, obejrzysz wariację na ich temat, przystosowaną do gustów białego człowieka. Zjesz danie przypominające oryginalną potrawę, ale jednak zmieniające jej smak dla nieprzyzwyczajonego podniebienia. Przede wszystkim jednak zwiedzisz miasteczka i wioski zajmujące się obsługą turystów, a nie własnym, „pierwotnym” trybem życia.

Kiedy jakaś część świata zaczyna polegać na turystach, to znaczy, że w dużej mierze uzależnia się od turystów. Zmienia się dla ich wygody. W praktyce nie jesteś w stanie poznać tamtejszego życia, ponieważ ono już nie istnieje; ludzie nie zajmują się tym, czym zajmowali się przez wieki, zanim zaczęli odwiedzać ich goście z innych części świata. Przystosowanie się do gustów turystów pociąga za sobą również unifikację: jako że gusta zwiedzających są z grubsza podobne (ponieważ to zazwyczaj przedstawiciele bardzo podobnej kultury), zmiany w obyczajach dążą w tym samym kierunku – niezależnie od części świata.

Ale być może przesadzamy. Może nie jest aż tak źle. Może wszystko to, co wystawiane jest na pokaz turystom, jest jedynie fasadą, zaś prawdziwe tradycje są kultywowane w domach, po zamknięciu straganów. Tak czy inaczej – raczej się o tym nie dowiesz. Stan pierwotny jest ukryty przed twoimi oczami, a poznajesz jedynie wersję świata zmienioną w wyniku ekspansji branży turystycznej. Turystyka oznacza bowiem zmianę – i możesz się z tym jedynie pogodzić.

Comments are closed.